Blogowanie z pieprzykiem

opowiadania erotyczne

Co popycha ludzi do oszukiwania i naciągania na blogach? Z jednej strony blogi to raj dla przestępców. Najczęściej są to złodzieje lub gwałciciele. Z drugiej strony internet spowodował wytworzenie się specyficznej grupy ludzi, czerpiących satysfakcję z oszukiwania innych. Czasami jest to po prostu jakiś zakompleksiony facet. Przedstawia się jako super przystojniak, rozmawia z dziewczynami i masturbuje się a na umówione spotkanie po prostu nie przychodzi. Bywają też tacy złośliwcy, których po prostu cieszy sam fakt oszukiwania innych.

Agatę namawiałem na spotkanie dość długo. Nic dziwnego. Wcale nie ma, jak mie początkowo zapewniała, osiemnastu lat tylko grubo ponad dwadzieścia i nie jest „szczuplutką szatynką z dużym biustem”, tylko dość puszystą tlenioną blondynką. O reszcie nie rozmawialiśmy na chacie. Dopiero w czasie spotkania dowiedziałem się, że Agata studiuje turystykę w Warszawie i pracuje na pół etatu w biurze podróży. Nie ma chłopaka i nadal mieszka z rodzicami. Jest ich najmłodszym dzieckiem. Jej dużo starsze rodzeństwo już dawno się wyprowadziło. Rodzice traktują ją ciągle jak małą dziewczynkę. Agata ma już tego dość. Wieczorami odcina się od realnego świata i zagłębia się w sieć internetu. Uwielbia czatować. Wchodzi na chat pod różnymi nickami – mała18wawa?, wilgotnanastkaalbo chętnadziś19. Zawsze jest kimś innym. Zaczepia i młodych chłopaków, i dojrzałych facetów. Zwodzi ich obietnicą niezobowiązującego seksualnego spotkania. Agata spędza tak codziennie nawet kilka godzin. To, co najbardziej ją kręci, to zdjęcia, które dostaje. To główny cel rozmowy z facetami na chacie. Swoich nigdy nie wysyła. Czasami tylko zdjęcia jakiejś dziewczyny, które znalazła gdzieś w sieci. A gdy już dostanie zdjęcie chłopaka, z którym rozmawia, natychmiast rozłącza okienko priv. Ciekawość jest zaspokojona, a Agata unika zbluzgania przez współrozmówcę za oszustwo. Czasami trafia się jednak taki, z którym bardzo dobrze się jej rozmawia i w dodatku na zdjęciu widać, że to przystojniak. Trochę szkoda takiego, więc wtedy rozmawiam z nim, tak jak z tobą, trochę dłużej? – mówi Agata – Jednak zasada to zasada, nie może się dowiedzieć, że tylko udawałam, dlatego jeszcze nigdy nie umówiłam się przez chata na seks i pewnie nigdy tego nie zrobię.

Eliza to prawie czterdziestolatka. Jest po rozwodzie, nie ma dzieci, pracuje w banku, dobrze zarabia. To twarda, dojrzała kobieta biznesu. Przynajmniej taka jest jej powierzchowna natura. Eliza szybko jednak mięknie gdy wchodzi na chat. Podaje się za dwudziestoparolatkę. Zawsze loguje się na chat Sex?, choć seksu nie szuka. Lubi rozmawiać z młodymi chłopakami. Zazwyczaj są tak napaleni, że za wszelką cenę chcą namówić mnie na pójście do łóżka. Starają się mnie kupić i pokazać, że zależy im nie tylko na seksie. Mówią do mnie: kotku, słoneczko, kochanie… Lubię jak ktoś tak do mnie mówi.? Eliza szuka namiastki bliskości. Chociaż wie, że tak naprawdę to nie do niej jest ona adresowana, to jednak może ją poczuć. A to samotnej kobiecie jest potrzebne. Eliza na chacie najczęściej stara się unikać tych najbardziej nachalnych facetów. Nie lubi nastolatków i podstarzałych desperatów. Rozmawia dłużej tylko wtedy, gdy czuje, że ma do czynienia ze zrównoważonymi emocjonalnie mężczyznami. Nauczyła się już ich rozróżniać pod tym względem.

Agnieszka ma 25 lat. Skończyła studia, pracuje. Ma sporą nadwagę i liczne kompleksy. Dlatego nie umiała sobie znaleźć faceta. Agnieszka nie ma sprecyzowanego celu swoich wizyt na chacie. Odwiedza go dość często. Zazwyczaj jest to jeden z erotycznych albo seksualnych chatów. Czasami ma ochotę poudawać młodą, atrakcyjną dziewczynę. Podobnie jak Agatę, kręci ją nabieranie facetów. Agnieszka lubi rozmawiać o seksie. Często obiecuje współrozmówcom wyuzdane spotkania, do których oczywiście nie dochodzi. Lubię, gdy facet jest maksymalnie nakręcony. Mam wrażenie, że po drugiej stronie siedzi przed komputerem. Ale w przeciwieństwie do pozostałych dziewczyn, Agnieszka chce realizować swoje potrzeby seksualne. Zdarzało jej się już umawiać na seks przez internet. Wtedy była bardziej szczera. Pisała na chacie otwarcie jak wygląda. Ale nie była Agnieszką. Była Moniką, Kasią, Elwirą, przebywała w stolicy „przypadkiem, na kilka dni”. Wolała, żeby facet nie wiedział, kim jest naprawdę. Zmieniała nie tylko imię, ale również zawód, wiek… Lądowała w łóżku z facetem najczęściej u niego w domu. Bez zbędnego gadania. Po wszystkim ubierała się i wychodziła. I więcej go już nie spotykała. Chyba, że znowu na blogu.

Urszula, trzydziestopięciolatka, ma męża i dwójkę dorastających dzieci. Dużo pracuje. Domem zajmuje się mąż. Urszula czasami zostaję w biurze po godzinach i zajmuje się papierkową robotą. A czasami wchodzi na chat. Ma swój ulubiony – Zdrada. Urszula dużo jeździ służbowo po Polsce. Czasami lubi sobie urozmaicić podróż. Umawia się na chacie z facetami w swoim wieku. Nie boi się, że się to wyda. Przecież oni są daleko. Nie wiedzą skąd jestem i czym się zajmuję. A mnie nie chodzi o sam seks. Czasami lubię spotkać się z kimś, kto mnie poadoruje, zje ze mną kolację… Mąż już tego o dawna nie robi…? – mówi z żalem w głosie Urszula. Czasami odwiedza też blogi na których może przeczytać opowiadania erotyczne, takie jak Pod Kołdrą. Lubi po prostu pogadać o seksie z facetami. Chciałaby realizować swoje fantazje. „Dlaczego z nieznajomymi?” – pytam. Mój mąż jest niezwykle konserwatywny, jeżeli chodzi o łóżko. Zresztą nie umiałabym z nim rozmawiać o takich sprawach? – otrzymuję odpowiedź na swoim monitorze.

Nie chciałbym was zniechęcać do kontaktowania się z innymi via internet. Bo w końcu każdy sposób poznania kogoś wartościowego jest dobry. Psycholog Nottingham Trent University obliczył, że w krajach zachodnich około 15 % szczęśliwych par poznało się właśnie przez internet. Z drugiej strony oszacował też, że czas poświęcony na nieudane internetowe randki i czatowanie jest dłuższy niż czas potrzebny na umówienie się na tradycyjną randkę. No cóż… Technika idzie z postępem, a futurolodzy przewidują, że seks stanie się bardziej liberalny i powszechny. Jeśli jednak rozważacie internet jako środek na leczenie samotności, zalecałbym nieco więcej ostrożności, a czasami przymrużenia oka – zwłaszcza, kiedy spotkacie jakiegoś wariata, których znaleźć można tam na pęczki. Moi rozmówcy z chata już się tego nauczyli. Poznali specyfikę funkcjonowania wśród wirtualych znajomych i trudności z wcielaniem tych znajomości w realne życie. Ale mimo to, nadal czatują. Większość z nich wyznaje bowiem zasadę: Jest ryzyko – jest zabawa.